z prof. Marianem Markiewiczem,
nestorem lubelskiej kardiologii, autorem książek,
rozmawia Anna Augustowska
• Sylwetki lekarzy, którzy pracowali i tworzyli lubelską medycynę, przywołuje Pan na stronach swych dwóch książek: pierwsza pt. „Lekarze” ukazała się w 2017; tom drugi pt. „Nauczyciele przyszłych lekarzy”, właśnie trafił do rąk czytelników. To dużo więcej niż biogramy, czy encyklopedyczny skrót dokonań bohaterów Pańskich wspomnień. Skąd pomysł?
– Wierzę, że to co zapisane, to zostanie. Dlatego uznałem, że trzeba zrobić wszystko, aby pamięć po tych ludziach przetrwała i nie ograniczała się tylko do krótkich wzmianek w archiwalnych zapiskach. Zasługują na dużo więcej. To byli lekarze, dla których życie chorego było największym dobrem. Uważam, że nas lekarzy obowiązuje „jedenaste przykazanie”: nie odbieraj nadziei chorym. Dum Spiro, spero. A lekarz powinien być zawsze przy chorym i być jego przyjacielem. I tacy byli lekarze ze stron moich książek. Miałem też zaszczyt być studentem lub asystentem wielu z nich. Widziałem jak pracowali, jaki mieli sposób na bycie lekarzem, poznałem ich charakterystyczne cechy, często byłem świadkiem różnych, także anegdotycznych zdarzeń, w których uczestniczyli. Uznałem, że nie mogę o tym nie napisać. Bo jak nie ja, to kto?
Cały wywiad z prof. Marianem Markiewiczem na stronie Medicusa
Książki Mariana Markiewicza z Wydawnictwa Ars Libri.
„Lekarze”, Lublin 2017 oraz „Nauczyciele przyszłych lekarzy”, Lublin 2019
wydane z funduszy Lubelskiej Izby Lekarskiej,
dostępne są w formie e-booka (pdf) na stronie Komisji Kultury