Co roku, od kiedy we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej powstała dziecięca „oparzeniówka” do szpitala w Łęcznej w grudniu przychodzi Mikołaj.
W tym roku był po raz piąty, a na spotkanie z nim zapraszane są dzieci z całej Polski, które były tu wcześniej leczone.
WCLOiChR w Łęcznej przyjęło od października 2014 r. ponad 1100 pacjentów do 18 roku życia, w tym roku 179 dzieci (dane do 2 grudnia br.). – Największą grupa dzieci, która ulega oparzeniom są maluchy od 1,5 roku do dwóch lat, a przyczyną gorące płyny – mówi dr Magdalena Bugaj ze WCLOiChR, która w Łęcznej pracuje od 10 lat. Przez dekadę sporo zmieniło się też w metodach leczenia.
– Kiedyś o były to zwykle opatrunki, a dziś wykorzystujemy substytuty skóry, sztuczny naskórek który sprawia, że opatrunku nie trzeba często zmieniać, więc rana szybciej się goi – mówi prof. Jerzy Strużyna, szef WCLOiChR, a także konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii plastycznej.
Zmienił się też sposób oczyszczania ran u dzieci. – Nie wycinamy martwych tkanek chirurgicznie, ale stosujemy enzymatyczne oczyszczanie ran – wyjaśnia dr Magdalena Bugaj. – Wykorzystujemy do tego preparat nexobrid, który zawiera bromelinę, enzym występujący w ananasach i ma między innymi właściwości rozpuszczania martwych tkanek.
Plusem takiego leczenia jest też lepszy efekt związany z przerostem blizn. Stosowanie nexobridu sprawia, ze są elastyczniejsze, a skóra szybciej odzyskuje naturalny wygląd.
Wschodnie Centrum jest jednym z kilku ośrodków w kraju, które prowadzi badania związane ze skutecznością enzymatycznego oczyszczania ran.
Danuta Matłaszewska (Medicus)