Narodowy Fundusz Zdrowia zacznie w tym roku płacić za nową usługę: transport pacjenta do innego szpitala, by np. pilnie wykonać operację. To powinno zakończyć spory między szpitalami, kto ma płacić za transport - ta placówka, która wysyła pacjenta na zabieg czy ta, która go operuje. Fundusz proponuje trzy tysiące zł/dobę za gotowość karetki z obsadą. Te stawki mogą skusić prywatne firmy, które wypadły z rynku po upaństwowieniu ratownictwa.
Wszystkie oddziały wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia ogłosiły już konkursy, w których mają wyłonić jednostki, które będą świadczyć nową usługę, czyli transport medyczny między szpitalami.
Dotychczas, gdy pacjent miał udar i trafił do szpitala, w którym nie było oddziału neurologii i trzeba go było przewieźć do innej placówki, powstawa problem, czy za transport ma zapłacić szpital, który wysyła chorego, czy ten co go przyjmuje i będzie operował. NFZ do tej pory nie płacił odrębnie za transport pacjenta między szpitalami. Te koszty były w cenie leczenia i był problem kto ma je ponieść. Zdarzało się, że dyskusje między szpitalami trwały godzinami, a pacjent nie mógł być przewieziony na zabieg do innej placówki.
NFZ wyjaśnia, że nowe świadczenie będzie realizowane na zlecenie szpitala, w którym przebywa pacjent. - Zespół transportu medycznego realizuje transport pacjenta do miejsca wskazanego przez zlecającego transport. Świadczenie obejmuje transport oraz udzielenie świadczeń w szczególności w przypadku niezwłocznego wykonania zabiegu u innego świadczeniodawcy lub zachowania ciągłości leczenia u innego świadczeniodawcy – podkreśla Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy NFZ.
Jak podaje Fundusz, zespół transportu medycznego realizuje transport pacjenta w następujących stanach chorobowych:
1. niewydolność oddechowa wymagająca sztucznej wentylacji;
2. niewydolność układu krążenia;
3. stany wymagające interwencji chirurgicznej i po zabiegach;
4. inne (np. drgawki).
(...)
Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska