
– Tak, jesteśmy przygotowani do leczenia pacjentów, którzy są zakażeni koronawirusem. Szpital w Puławach stał się szpitalem zakaźnym, jednoimiennym, ale z dostępem do innych specjalności – położnictwa, chirurgii, ortopedii, neurologii, kardiologii. To oznacza, że jesteśmy w stanie pomóc zakażonym pacjentom z udarem, zawałem, czy w ostrych przypadkach wymagających pomocy chirurgów. Oprócz Puław w województwie jest jeszcze siedem innych szpitali z oddziałami zakaźnymi.
– Mamy 300 łóżek, w tym 18 z respiratorami, docelowo chcemy mieć 23. Chcę zwrócić uwagę, że szpital nie będzie służył do izolacji pacjentów zakażonych, ale ma leczyć poważnie chorych z objawami typowymi dla koronawirusa. Ze statystyk wynika, że ok. 20 proc. chorych będzie wymagało specjalistycznej, intensywnej opieki.
– Otrzymaliśmy wszystko, co potrzebne jest do ochrony osobistej, czyli kombinezony, rękawice, maski, okulary, przyłbice. Ponadto 800 tys. zł na uzupełnienie sprzętu i elementów ochrony osobistej.

– Szpital chce dokupić 5 respiratorów. Dziś, niestety, jest problem z dostępem do dobrego sprzętu. Niezależnie od tego, co robi szpital, dowiedziałem się, że w Puławach sami mieszkańcy zainicjowali zbiórkę pieniędzy na respirator. Nas to bardzo cieszy, bo takie działania to także wsparcie psychiczne dla naszych pracowników.
– Mamy trzy priorytety. Po pierwsze bezpieczeństwo ratowników, czyli lekarzy, pielęgniarek, diagnostów, osób sprzątających, czyli personelu medycznego i pomocniczego. Druga ważna rzecz, to przerwanie łańcucha zakażeń i przygotowanie takich warunków i barier, by chory pacjent nie stanowił zagrożenia dla innych. Powinniśmy zapewnić pracownikom możliwość pozostania w szpitalu, jeśli nie będą chcieli lub nie będą mogli wracać do domu.
Jest to na przykład sprawa wyżywienia. Dziś wydane zostały 4 posiłki dla pacjentów i ok. 250 dla pracowników szpitala. Mamy zapasy środków higienicznych, ochrony osobistej i śluzy bezpieczeństwa, ale nad częścią jeszcze pracujemy.
Zabezpieczając te elementy, które wymieniłem, możemy zająć się pacjentami. To trzeci priorytet. Mamy już chorych, możemy przyjmować kolejnych i przygotowujemy się na znacznie większą ich liczbę.
– 4 pacjentów na oddziale zakaźnym. Jeden jest zakażony, test wczoraj (18 marca) wyszedł dodatni. Nie jest to pacjent z Puław, ale z woj. mazowieckiego. Do szpitala zgłosił się sam.
– Nie potrafię dziś odpowiedzieć na to pytanie. Część personelu poszła na zwolnienia albo złożyła wypowiedzenia. Niektórzy już wracają, ale układ jest taki, że do piątku każdy może wycofać wypowiedzenie bez konsekwencji i traktujemy sprawę za niebyłą. Od poniedziałku, jeśli ktoś zechce wycofać wypowiedzenie będzie musiał zrobić to na piśmie. Pracownicy o tym wiedzą, bo daliśmy sobie tydzień na decyzje. Termin upływa w piątek. Ja rozumiem ich obawy i strach, który się pojawia w sytuacji zagrożenia. Poza tym to są trudne warunki pracy i bierzemy to pod uwagę. Są przygotowane nowe listy obecności od 15 marca, bo praca w takich warunkach będzie miała znaczenie m.in. przy przechodzeniu na emeryturę.
W obecnej sytuacji, gdy mamy w szpitalu 4 pacjentów nie jest potrzebny duży zespół ludzi. Poza tym, żeby nie narażać dużej grupy personelu grafik szpitalny przewiduje dwóch lekarzy od 7.00 do 15.00, a potem dyżuruje jeden lekarz z pielęgniarkami oraz niezbędnym personelem medycznym.
– Emocje wśród pracowników, wśród firm z nami współpracujących.
To wyjątkowa sytuacja, z którą wszyscy musimy się zmierzyć.
